Harmony of the Spheres

Musica universalis, music of the spheres lub właśnie harmony of the spheres to starożytna koncepcja filozoficzna głosząca, że istnieje muzyka niesłyszalna dla ludzkiego ucha, którą pobrzmiewają ciała niebieskie, poruszając się po swoich orbitach. Jeśli wszechświat został stworzony z chaosu poprzez dźwięk i harmonię, i zgodnie z zasadami muzycznych proporcji, to – jak twierdził Pitagoras – planety znajdują się w harmonijnym ruchu a odległości między nimi odpowiadają interwałom muzycznym i wytwarzają dźwięki o doskonałej harmonii. Harmonia sfer stanowiła niegdyś wielki temat myśli greckiej – i dziś ta koncepcja inspiruje artystów. Wydany całkiem niedawno, swój debiutancki album grupa HoTS zatytułowała właśnie Harmony of the Spheres.
Kwartet jazzowy HoTS powstał w 2012 roku, w Warszawie. Tworzą go absolwenci szkoły muzycznej im. Fryderyka Chopina oraz studenci Akademii Muzycznej w Katowicach: lider i kompozytor wszystkich utworów, gitarzysta Mikołaj Poncyliusz, perkusista Jakub Kinsner, trębacz Radek Nowak oraz kontrabasista Adam Prokopowicz. Formacja nie jest efektem jednorazowego projektu, powstała dzięki długofalowej pracy i wspólnemu muzykowaniu. Artyści koncertowali razem przez 3 lata. Wzięli udział m.in. w festiwalu Fama, w projekcie Laboratorium muzyki – We are from here pod dyrekcją Władka Pawlika, z którym  potem wystąpili na festiwalu Wszystkie Strony Świata w Puławach.
Harmony of the Spheres (V Records) brzmieniem nawiązuje do tradycji europejskiego jazzu nowoczesnego. W takiej też stylistyce zespół chce tworzyć i wykonywać swoją muzykę. W warstwie informacyjnej, płyta jest dość osobistym, autorskim „wyznaniem”, choć jednocześnie przepełnionym prostotą – nawiązuje do miejsca urodzenia autora, fascynacji serialem filmowym, inspiracji muzycznych, czy wreszcie do miłości (ostatnia ballada zatytułowana W). Interpretując płytę z perspektywy muzycznej, znajdziemy tu kompozycje różnorodne – sporo dynamicznych utworów, z licznymi zmianami metrum (3/5, Panda, #22), ale też i spokojne, melancholijne (Melodia Ludowa, Alone in the Dark Space, W). Zasadnym będzie też przywołanie tu pierwotnej idei tego wydawnictwa, bo jak można sądzić, nie bez znaczenia sięgnięto po taki tytuł. Częstokroć na płycie zetkniemy się z brzmieniami harmonijnymi (Alone in the Dark Space, #22) a dźwięki wydobywające się z gitary elektrycznej, niejednokrotnie tworzą złudzenie oddalonych przestrzeni kosmicznych, jakiegoś universum (#22). Efekty te doskonale dopełnia brzmienie trąbki. Można pokusić się o stwierdzenie, że w warstwie muzycznej niektóre z utworów miały nawiązywać do tej „triumfalnej pieśni” wszechświata, której wciąż nie sposób usłyszeć. Płyta Harmony of the Spheres wyróżnia też spójność, delikatność, czytelność. Pomimo licznych improwizowanych solo, spodoba się z pewnością nie tylko entuzjastom jazzu.
Płyta dopiero co wydana, teraz czas promocję. W najbliższym czasie zespół będzie można usłyszeć m.in. w warszawskim klubie Piwnica pod Harendą – to już 21 lutego! Potem nowo otwarty wrocławski Vertigo Jazz Club i Restaurant, Piec Art Acoustic Jazz Club w Krakowie i klimatyczny gościniec w bieszczadzkiej Wetlinie. Jestem przekonana, że to tylko prolog przed ogromem koncertów, jakie czekają grupę w nowym, przełomowym dla nich roku.
  • do posłuchania – pierwszy utwór z najnowszej, debiutanckiej płyty HoTS3/5:

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *