A’FreAk-KomEdA!

Choć bywały w przeszłości okresy, kiedy starano się deprecjonować rolę, jaką czarna społeczność odegrała w historii muzyki (jazzowej), to dzisiaj nikt nie kwestionuje ich zasług. To przecież z połączenia afrykańskiej muzyki ludowej i elementów amerykańsko-europejskich pojawiły się pierwsze wytwory stanowiące źródła jazzu. Przypominają o tym nie tylko liczne pozycje książkowe traktujące o dziejach gatunku, ale również współczesne dzieła muzyczne. Artyści nawiązują do egzotycznych brzmień, wykorzystując przy tym rozmaite rozwiązania – od odpowiedniego doboru instrumentów po rytm, czy intonację. Znajdziemy więc albumy dyskretnie czerpiące z afrykańskich korzeni oraz takie, w których wspomniany wątek jest wyraźnie eksponowany i staje się głównym motywem, wokół którego opracowywane są poszczególne utwory. W porównaniu do innych krajów europejskich mających historyczne związki z Czarnym Lądem (najczęściej kolonialne), na rodzimym rynku muzycznym pojawia się zdecydowanie mniej tego typu wydawnictw. Jednak, jak się okazuje, by stworzyć prawdziwie afrykańską retrospektywę, pokrewieństwo konieczne nie jest. Dowód? Wojciech Staroniewicz i jego egzotyczne inspiracje, w efekcie których możemy niemalże przez 2 godziny obcować z oryginalną stylistyką, która weszła już do jazzowego dyskursu pod wymowną nazwą „A’FreAK-aN”.
Wojciech Staroniewicz – wybitny saksofonista, sideman, kompozytor, a także wydawca. Obecny na polskiej scenie jazzowej od przeszło 20 lat. Tworzy muzykę w oparciu o różne stylistyki: od mainstreamu, przez nawiązania do muzyki etnicznej, wreszcie po elektryczne fusion. W swojej dyskografii ma ponad 20 albumów, w tym nagrania autorskie takie jak Karambola, Quiet CityHand Made, Conversession, Alternations, Tranquillo oraz dwa, którym chcę poświęcić dzisiejszy wpis – A’FreAK-aN Project oraz jego kontynuacja A’FreAk-KomEdA Project. Wojciech Staroniewicz koncertował prawie we wszystkich krajach europejskich oraz na Dalekim Wschodzie. Współpracował jako sideman z sekstetem Włodzimierza Nahornego oraz z norwesko-polską grupą Loud Jazz Band. Muzyk jest również założycielem i współwłaścicielem wydawnictwa Allegro Records, które w swoim portfolio ma nagrania blisko 50 artystów – w tym crème de la crème jazzmanów z Trójmiasta.
Zaczęło się w 2011 roku od wydania wspomnianego A’FreAK-aN Project (Allegro Records). Na płycie melodie przepełnione afrykańskim klimatem, w studiu ósemka wybitnych polskich muzyków oraz Nigeryjczyk Larry Okey Ugwu. Silna reprezentacja instrumentów dętych, przede wszystkim saksofonów – Staroniewicz i Przemek Dyakowski na saksofonie tenorowym, Darek Herbasz na barytonowym, Irek Wojtczak na tenorowym i sopranowym. Nie zabrakło wibrafonu i instrumentów rdzennie afrykańskich – marimby i kalimby, tu wybitny Dominik Bukowski. Wszystko to ze wsparciem bogatej sekcji rytmicznej: Janusza Mackiewicza na basie, Adama Czerwińskiego, Sławomira Bernego i wspomnianego Larry’ego na perkusjonaliach. Całość brzmi naprawdę zjawiskowo, nie dziwi więc fakt, że saksofonista zdecydował się przedstawić słuchaczom ciąg dalszy. Komeda w stylistyce afrykańskiego folkloru… dlaczego nie?!
A’FreAk-KomEdA (Allegro Records) to tytuł kolejnego projektu. Tym razem oprócz dwóch kompozycji Staroniewicza (Oyi oraz Ifunanya), na płycie pojawiły się słynne utwory Krzysztofa Komedy: Crazy Girl, Moja Ballada, Kattorna, Cherry – tutaj przearanżowane w stylistyce znanej z poprzedniej „afrykańskiej płyty”. Wspólnym mianownikiem jest więc charakterystyczne zrytmizowanie, transowe brzmienia, niejednokrotnie chwiejne w intonacji. A wszystko to podkreślone niezwykłą grą instrumentów (saksofony, wibrafon, xylosynth oraz afrykańskie instrumenty perkusyjne i flety drewniane) tworzących niecodzienną egzotykę barw i dźwięków. Chociaż Komedę aranżowano już na wiele sposobów, to podjęcie się kolejnej, nietypowej instrumentacji było nie lada wyzwaniem – Staroniewicz po raz kolejny potwierdził, że na jego autorskich poczynaniach słuchacze się nie zawiodą. Utwory Trzcińskiego zostały potraktowane z wyjątkową precyzją i starannością – każdy dźwięk, choćby stanowiący tło, ma tu uzasadnione miejsce. Artysta po raz kolejny zaprosił do współpracy najwybitniejszych – tym razem u jego boku usłyszymy równie silną reprezentację saksofonów – od barytonowego (Darek Herbasz) przez tenorowy (Wojciech Staroniewicz, Przemek Dyakowski) po sopranowy (Marcin Janek). W porównaniu do poprzedniego projektu, poza wibrafonem i marimbą pojawił się nietypowy xylosynth (Dominik Bukowski). W sekcji rytmicznej Janusz Mackiewicz na basie, Roman Ślefarski na perkusji i wspomniany już Larry Okey Ugwu na afrykańskich instrumentach perkusyjnych i flecie drewnianym.
A’FreAk-KomEdA to propozycja interesująca z wielu względów, ale najważniejszym wydaje się być nietypowe podejście do klasyki. Jak się okazuje, twórczość Komedy to prawdziwe dziedzictwo polskiej muzyki a aranżacje i kompozycje własne Staroniewicza, utrzymane w stylistyce „A’FreAK-aN”, zadziwią pewnie niejednego. Choć premiera płyty już za nami (VI 2015), to jestem przekonana, że gdy za oknem tak chłodno i szarawo, afrykańskie rytmy zabrzmią doskonale!

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *