Esperanza na plus

Nie da się przejść obojętnie wobec po-weekendowego tematu, poświęconego kolejnej edycji Solidarity of Arts. Od zeszłotygodniowego koncertu na Scenie Plenerowej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, zdecydowanie częściej niż nazwa festiwalu, pojawia się imię pewnej błyskotliwej młodej pani, która tym razem kierowała zaszczytną grupą artystów, zaproszonych do współpracy. Jak wspominają organizatorzy gdańskiego show, od przyjęcia przez festiwal formuły „+” niemal od początku, to właśnie ta artystka była jedną z głównych potencjalnych gości, pretendujących na miano gospodarza. Udało się dopiero teraz.
Esperanza Spalding – niespełna 30-letnia amerykańska wokalistka i kontrabasistka jazzowa. Na koncie ma już 4 solowe płyty i 3 nagrody Grammy (!) w kategoriach: Najlepszy Debiut, Najlepsza Aranżacja Instrumentalna Towarzysząca Wokaliście oraz ostatnia – Najlepszy Album Jazzu Wokalnego. Podobno od najmłodszych lat jej największą ambicją była muzyka (z trudem próbowała dostosować się do konwencjonalnego nauczania w szkole) a pierwszą inspiracją okazał się Yo Yo Ma. Swoją historię z muzyką zaczynała od nauki gry na skrzypcach (prawie przez rok uczyła się samodzielnie), dopiero później odkryła niezwykłość kontrabasu. Przez długi czas grała różne gatunki muzyczne, od brzmień bluesowych, funkowych, nawet po hip hop. Pisała również teksty piosenek i była liderem własnego zespołu. Młodość spędziła na wytężonej nauce – najpierw realizując program w Portland State Univeristy, by w końcu dołączyć do najlepszych, w szeregi studentów Berklee College of Music (gdzie szybko otrzymała propozycję pracy jako instruktor). Była stypendystką wielu grantów. Popularność, kariera, największy rozwój jej osobowości muzycznej związane są z wydaniem drugiej solowej płyty, pod znamiennym tytułem Esperanza (2008). Dwa lata później, artystka wydała kolejny krążek – Chamber Music Society. W tym samym roku otrzymała również (po raz pierwszy) nagrodę Grammy – w konsekwencji jej album stał się najlepiej sprzedającą się płytą w kategorii jazzu współczesnego wg Billboard, w 2010 roku.
Sporo koncertowała – w Stanach Zjednoczonych, w Europie, aż po japoński Blue Note, czy Cape Town Jazz Festival w Ameryce Południowej. W samych Stanach zresztą, Esperanza to postać wielkiego formatu, co potwierdzić mogą następujące dokonania: występ w Hollywood Bowl wraz z Waynem Shorterem z okazji 70. urodzin Herbiego Hancocka (w tym towarzystwie wystąpiła również podczas tegorocznego show Esperanza+), uczestnictwo w trasie koncertowej Prince’a (2010), występ podczas 84. ceremonii wręczenia Oscarów i wykonanie – wraz z Southern California Children’s – utworu What a Wonderful World Louisa Armstronga. Artystka dwukrotnie została wytypowana przez samego prezydenta USA Baracka Obamę do reprezentacji kraju – najpierw podczas ceremonii wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla (2009), podczas której zagrała na cześć prezydenta, następnego dnia wystąpiła podczas oficjalnego koncertu z okazji rozdania nagród.
Wśród dyskografii Esperanzy zdecydowanie najbardziej lubię dwa albumy. Esperanza oraz wydany zaraz po nim Chamber Music Society. Z pewnością obydwie płyty to dowód kunsztu, dojrzałości, wpływu rozmaitych inspiracji muzycznych na twórczość basistki. To, co może być uznane za cechy szczególne Esperanzy Spalding, to z pewnością muzyczny tygiel gatunków: od goove, soulu, funku, poprzez muzykę afrykańską, brazylijską, muzyka etniczną, world music. Ponadto są to charakterystyczne wokalizy, rozpoznawalne brzmienie gitary basowej (czy kontrabasu), które nadają wyrazu, ekspresji oraz wybitne intrumentalia i improwizacje. Dużo sekcji smyczkowej. To muzyka – jak mówi sama Esperanza – na każdą okazję. W jej dyskografii odnajdziemy naprawdę wiele, przy tej muzyce nudzić się nie można a kompozycje są tak bogate, że Esperanzy słuchać się po prostu chce.
Co w Esperanzie Spalding wyjątkowego? Pomijając powyższe, to osoba o niezwykłej osobowości scenicznej. Urzeka swoją błyskotliwością, urokiem osobistym, jakąś osobliwą kobiecością. W tym, co robi, jest prawdziwą profesjonalistką – współpracuje też z najlepszymi. W minionym tygodniu wiele osób poruszało temat występu Esperanzy podczas Solidarity of Arts 2014. Sama nie miałam okazji zobaczyć widowiska na żywo, udało mi się jedynie obejrzeć zarejestrowaną relację. I muszę przyznać, że organizatorzy festiwalu nie mylili się co do tej artystki. Jej wszechstronne podejście do muzyki pozwoliło na to, że występ z tak sporą grupą muzyków (w wielu kwestiach tak różnych przecież), był prawdziwą gratką dla entuzjastów muzyki improwizowanej. Podczas tej nocy, zasadnie nazywanej największym widowiskiem jazzowym 2014 roku, zaprezentowało się wiele wybitnych artystów. Koncert był interesującym wydarzeniem. Pojawiały się jednak i komentarze negatywne – że Esperanza tak naprawdę nic nowego nie pokazała, że to nie był jeden z jej najlepszych występów. Odnosząc się do tych zarzutów, chciałabym odpowiedzieć następująco. A mianowicie, koncepcja koncertów „+” gdańskiego Solidarity of Arts nie polega na autorskim występie zaproszonego gospodarza. Cała frajda związana jest z pewnym mentoringiem, który ów gość sprawuje. Dzięki temu, wydarzenie może zainteresować naprawdę spore rzesze słuchaczy, bo koncert nie promuje jednego artysty – gromadzi na scenie wielu najlepszych (również polskich). Jest udanym przykładem promocji kultury wysokiej wśród szerokiego grona odbiorców. Chociaż warto wspomnieć, że ten aspekt w żaden sposób nie wpływa na poziom występów, bo ten jest bardzo wysoki. Z pewnością więc, Esperanza zupełnie inaczej zabrzmi występując w ramach własnej trasy koncertowej, niż zagrała i zaśpiewała podczas gdańskiego wydarzenia.
Osobiście bardzo cieszy mnie fakt, że od zainicjowania przez organizatorów koncertów z formułą „+”, w końcu udało się zaprosić Esperanzę. Uważam, że jest ona artystką, z którą polską publiczność warto lepiej zaznajomić. Tomasz Stańko, Leszek Możdżer, często koncertujący w Polsce Marcus Miller, czy Bobby McFerrin to muzycy, którzy rodzimej publiczności znani są bardzo dobrze. Mam wrażenie, że z Esperanzą jest trochę inaczej. Miejmy nadzieję, że to właśnie się zmieniło.
Zapraszam do posłuchania:
  • Listę rozpocznie Ponta De Areia, numer pierwszy na płycie Esperanza (2008):

  • Utwór z płyty Chamber Music Society, jeden z moich ulubionych. Ponad siedmiominutowa kompozycja, opatrzona wspaniałymi aranżacjami i wokalizami:

  • Również z tego samego albumu, utwór skomponowany przez Antonia Carlosa Jobima. Akustycznie, z użyciem kontrabasu i wsparcia Gretchen Parlato:

Category: Koncerty

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *