Minione

Blog, jako medium komunikacyjne szczególnego rodzaju, zakłada absolutny subiektywizm. Wszak personalny charakter treści publikowanych na blogu to cecha odróżniająca go od innych stron internetowych. Z dzisiejszym wpisem mam spory problem. Bo mi, stałej w uczuciach, lojalnej wielbicielce Anny Marii Jopek – bohaterki dzisiejszego wpisu – przygotowanie niezaangażowanej emocjonalnie i całkowicie bezstronnej recenzji łatwo nie przychodzi.

Po płytach inspirowanych kulturą japońską (Haiku) i Luzofonią (Sobremesa) z udziałem zagranicznych instrumentalistów światowej sławy (m.in. Makoto Ozone, Yami, Joao Balao, Marito Marquez, Camané) oraz gościnną współpracą u boku Torda Gustavsena, Paulo de Carvalho, Richarda Bony czy Kurta Ellinga  przyszedł czas na tango i Rubalcabę.
Tematem dzisiejszego postu będzie najnowsza płyta wokalistki nagrana wspólnie z Gonzalo Rubalcabą – legendarnym kubańskim pianistą – i jego trio. Album Minione (Universal Music Polska) został poświęcony przedwojennym polskim tangom (tak, istnieje takie pojęcie!) i ma pełnić rolę pomostu pomiędzy tradycją przeszłości a współczesną wokalistyką – do czego dosyć trafnie nawiązuje tytuł. Spośród setek tang i boler artyści dokonali selekcji i wybrali te, które najbardziej ich poruszyły. Rejestracja materiału na płytę odbyła się w znanym studio nagraniowym The Hit Factory Criteria Miami na Florydzie, a album zrealizował wielokrotny laureat Grammy Carlos Alvarez. Sukces nieunikniony. Czy aby na pewno?

Na płycie znalazło się 11 utworów, wśród nich takie jak: Ta ostatnia niedziela, Twe usta kłamią, Rebeka czy Pokoik na Hożej. Bez wątpienia wspólnym mianownikiem zgromadzonego repertuaru jest tęskny, mizantropijny ton, wydobywający się niemal z każdej kompozycji. Płytę otwiera  tango Twe usta kłamią – pełne żalu i rozgoryczenia, które stało się wizytówką albumu i wybrane zostało na jego zwiastun. I dobrze, bo ten nieznany  szerokiej publiczności utwór, skomponowany przez Szymona Kataszka i Andrzeja Własta, pokazuje ułamek tego, co kryje się pod kolejnymi numerami z płyty. Będzie bowiem jeszcze bardziej sentymentalnie, głównie w utworach Co nam zostało z tych lat, Nie wierzę ci, Ta ostatnia niedziela. Tę rzewną litanię wieńczy Rebeka w autorskiej aranżacji artystki. Natkniemy się też co prawda na nieco radośniejsze wykonania, jak Kogo nasza miłość zabije czy Miasteczko Bełz, które niestety tę skromną listę zamykają.

Anna Maria Jopek to wokalistka wielkiego formatu – materiał zarejestrowany na albumie Minione ten fakt potwierdza. Jej niekwestionowanego talentu i warsztatu wokalnego nie sposób podważać. Ilekroć słyszę nagrania z jej udziałem wyjątkowo porusza mnie tembr jej głosu, oryginalny sposób interpretacji, maniera. Anna Maria Jopek czaruje głosem, charyzmą i osobowością sceniczną, czego doświadczałam nie jeden raz, uczestnicząc w jej koncertach. Jednak po wielokrotnym wysłuchaniu najnowszej płyty artystki muszę stwierdzić, że z jakiegoś powodu te interpretacje nie do końca do mnie przemawiają. Oczywiście, mogę wymienić kompozycje, które pod każdym względem zostały wykonane po prostu świetnie, a gra Rubalcaby i jego trio ten efekt potęguje. Ale niestety – słuchając płyty od pierwszego do ostatniego utworu można odnieść wrażenie, że wokalistka nie daje z siebie wszystkiego, na co ją stać. Tym aranżacjom nie brak emocji, ale przydałoby się nieco więcej dramatyzmu  i żywiołowości, w czym – jak wiedzą ci, którzy choć raz mieli okazję posłuchać jej na żywo – solistka jest naprawdę dobra.

Gonzala Rubalcaby miłośnikom jazzu przedstawiać nie trzeba. Dwukrotny zdobywca Grammy popularność osiągnął jako lider własnych formacji, ale również dzięki współpracy z innymi wybitnymi instrumentalistami. Wymienić tu można choćby Pata Martino, Charliego Hadena, Richarda Galliano, Joe Lovano, Michaela Breckera. Muzyka Rubalcaby to nowatorstwo wynikające z połączenia sztuki improwizowanej i inspiracją latynoskimi korzeniami. Na płycie usłyszymy go w trio, w którym występują: Ernesto Simpson na perkusji oraz Armando Gola na basie. To artyści o międzynarodowej sławie, co to też słychać na zarejestrowanym materiale.  Analizując ich grę nie sposób powiedzieć złego słowa – od samego początku brzmią wręcz fenomenalnie, prezentując swój warsztat i muzyczną erudycję. Grają trochę free, ale w tym graniu nie bardzo mają ochotę bardziej się otworzyć – zapewne wynika to z koncepcji minimalistycznej, z jaką płyta ta powstawała. Aż chciałoby się, by instrumentacje wybrzmiały trochę dłużej, ale nic z tego.
Opisywany dziś album został przygotowany z ogromną dbałością – jego kunszt i wirtuozerię pozna każdy, kto na muzyce choć trochę się zna. Z założenia to płyta minimalistyczna, subtelna, staranna, w żadnym wypadku nie narzucająca się.  Jednak prawdą jest, że to wydawnictwo do najlepszych dzieł Anny Marii Jopek zaliczyć nie można.

Minione to przedziwny album. Skonstruowany wokół idei tanga – z jednej strony jego rytmizacji i charakterystycznego metrum, z drugiej emocji przekazywanych przez tę muzykę. Tango, jako taniec, to również symbol różnorodności i łączenia kultur, co też wpisane było w motto tej płyty. Prezentuje bogactwo polskiej muzyki minionych czasów, przepełnionych tajemnicą, nostalgią i wszechobecnym smutkiem. Utwory są pięknie zaaranżowane i wykonane, ale jestem prawie pewna, że ten materiał ukaże swoje prawdziwe oblicze dopiero na występach live, podczas zbliżającej się trasy koncertowej, bo wielokrotne przesłuchanie płyty od początku do końca to wyzwanie nawet dla mnie.

 

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *