Miss Ella Jane Fitzgerald

Ella Fiztgerald. Pierwsza Dama Jazzu, królowa wokalistyki. Dla muzyki i śpiewu poświęciła całe swoje życie. Niepodważalnym jest fakt, że to właśnie śpiewanie było jej jedyną i najprawdziwszą miłością. Podobno kiedyś powiedziała: „Nieważne skąd przychodzisz, liczy się to, dokąd idziesz” – i przez wzgląd na jej niełatwe dzieciństwo i lata młodzieńcze, te słowa brzmią tak wiarygodnie. Elli Fitzgerald niewątpliwie się udało – doszła bardzo wysoko, pomimo pochodzenia i związanemu z nim braku perspektyw. Miała ogromny, właściwie przypadkowo odkryty talent, który tak niebywale rozwinęła. W ostatnim czasie wpadła mi w rękę biografia tej artystki. Książka (autorstwa Stuarta Nicolsona) ukazała przede mną losy Elli, obnażając je ze splendoru, który zawsze otaczał artystkę na scenie.
Poznałam życie niezwykłej kobiety, jednej z najwybitniejszych osobowości muzycznych XX wieku, która pełnię szczęścia osiągała koncertując – nie myśląc o własnych korzyściach, ale czyniąc to, by zadowolić żądną publiczność. Zdenerwowana przed każdym wyjściem na scenę, zawsze w oczekiwaniu na najważniejszą dla niej akceptację i przychylne przyjęcie ze strony audytorium. Muzycy, którzy koncertowali z Ellą do końca jej kariery wspominają, że ta nerwowość towarzyszyła jej nawet podczas ostatnich występów. Gdy jednak zaczynała wydobywać pierwsze dźwięki, robiła to nadzwyczaj naturalnie.
Ella Fitzgerald słusznie uważana jest za Pierwszą Damę Jazzu, ale warto zdać sobie sprawę, że nie zawsze wykonywała jazz. W jej karierze były okresy, kiedy śpiewała muzykę popularną i przez długi czas nie była kojarzona z wokalistyką jazzową. Wielokrotnie była nawet krytykowana za wykonania niektórych utworów, będących „na topie”, zbyt banalnych i przeciętnych. Wyważenie komercyjnych konieczności i artystycznych aspiracji – to trafne sformułowanie, niestety zapewne słusznie określające sytuację wielu muzyków jazzowych, tym bardziej dziś. Dzięki tym popularnym utworom jednak, Ella stała się gwiazdą podziwianą na całym świecie, artystką, której nazwisko na stałe znalazło się w kanonie „klasyki” współczesnej muzyki jazzowej. Fitzgerald występowała w najważniejszych salach koncertowych świata a jej muzyczna kariera trwała siedem dekad! Otrzymała aż 13 Nagród Grammy. Towarzyszyli jej najlepsi muzycy, w różnych okresach grali z nią między innymi: Joe Pass, Count Basie, Oscar Peterson, Duke Ellington, Paul Smith, Tommy Flanagan, Roy Eldridge, czy Dizzy Gillespie. Śpiewali z nią:  Louis Armstrong, Frank Sinatra, Antonio Carlos Jobim.
Wspominając niezbyt łatwe początki wokalistki, warto przytoczyć parę faktów z jej życia. Urodzona w Newport, w stanie Virginia z wolnego związku, rok po urodzeniu straciła ojca. Przez całe dzieciństwo wychowywała się z innym partnerem matki, portugalskim imigrantem. Gdy była bardzo mała, opiekunowie zdecydowali o przeprowadzce do Yonkers, będącego wówczas jednym z miejsc, w których osiedlała się wielka migracja Afro-Amerykanów. Pierwsze muzyczne umiejętności zdobywała w kościelnym chórze, będąc już uczennicą szkoły średniej najprawdopodobniej uczęszczała na lekcje pianina, ale nie trwało to zbyt długo, ze względu na sytuację materialną matki. W młodości uwielbiała słuchać Sióstr Bosswell, Louisa Armstronga, czy Binga Crosby’ego. Jednak to nie wokalistyka była jej największą pasją, w tym czasie Ella uwielbiała tańczyć i chciała zostać tancerką. W związku z nagłą śmiercią matki, dorastająca Ella opuściła szkołę i z powodu starć z władzą trafiła do sierocińca.
Nie mając pieniędzy i poszukując jakiegoś lukratywnego zajęcia, postanowiła spróbować swoich sił na scenie. Debiut młodej dziewczyny odbył się w 1934 roku, w jednym z klubów zlokalizowanych w Harlemie, jednej z dzielnic Nowego Jorku. W klubie tym co tydzień odbywały się artystyczne wieczory, w których młodzi ludzie mogli zaprezentować swoje talenty. Umożliwiało to zarówno zdobycie nagrody pieniężnej, jak i możliwość występowania w klubie przez jakiś czas. Dla osób bez szans na inne wsparcie, takie wystąpienie było więc jedyną szansą na zdobycie rozgłosu. Początkowo Ella miała zatańczyć, ale pod wpływem niezależnych zdarzeń postanowiła jednak zaśpiewać – z sukcesem zdobywając pierwsze miejsce! Niedługo potem wokół Elli pojawili się muzycy, którzy szybko dostrzegli jej potencjał. Jednym z tych pierwszych był Chick Webb, perkusista, lider bandów jazzowych, który na jakiś czas włączył pannę Fitzgerald do swoich zespołów.
Czym Ella przewyższała wokalnych wirtuozów swojej epoki? Miała wiele atutów – czystość i klarowność tonu, doskonała dykcja, muzykalność, to tylko niektóre z nich. Dysponowała słuchem względnym, różniącym się od słuchu absolutnego tym, że posiadacz słuchu względnego potrafi idealnie określić zależności pomiędzy dźwiękami a nie same dźwięki. Jako jedna z nielicznych wspaniale śpiewała techniką scata. Potrafiła też doskonale naśladować, szczególnie gdy był to Louis Armstrong! Przyznać trzeba jednak, że jej specjalnością nie była interpretacja słów. Dużo lepiej radziła sobie z wykonaniem i analizą muzyczną.
W życiu osobistym nie układało się jej najlepiej. Zamężna dwukrotnie – po raz pierwszy de facto oszukana przez mężczyznę, który okazał się dilerem narkotykowym. Za drugim razem wybór padł na muzyka, znanego basistę Raya Browna. Mimo że nie byli najszczęśliwszą parą, ich związek formalnie trwał niespełna 10 lat. Razem zaadoptowali dziecko urodzone przez przyrodnią siostrę Elli, którego ochrzczono Rayem Juniorem. Wiele osób znających Ellę jej niepowodzenie w życiu prywatnym upatrywało w swoistej naiwności. Cechę tę porównywano z rodzajem naiwności, która charakteryzuje małe dziewczynki. Zresztą w Elli było coś dziewczęcego – wiele osób uważało, że w głębi serca była taką młodą dziewczyną. Jej życie, w porównaniu do ówczesnych jej gwiazd estradowych, nigdy nie było kojarzone z jakimś skandalizującym. Pomimo niepowodzeń nie uciekała w alkohol czy inne używki.
Nawet jeżeli to zabrzmi jak frazes i banał, prawdą jest, że współczesna muzyka jazzowa bez Elli Fitzgerald byłaby znacznie uboższa. Latami ciężkiej pracy i wsparta otrzymanym talentem sprawiła, że nazwisko Fitzgerald na zawsze pozostanie synonimem oryginalnego stylu i osobowości muzycznej. A niebagatelna ilość utworów, które pozostawiła, jedynie potwierdza, że by choć trochę zrozumieć jej twórczość, trzeba wytrwałości i pokory – bo tych Elli nigdy nie zabrakło.

Zapraszam do wysłuchania:

  • Lady be Good – skomponowany przez Georga Gershiwna i Irę Gershiwn do broadwayowskiego musicalu o tym samym tytule:

  • Mistrzyni skata w autorskim wykonaniu How High the Moon. Wraz z Lady be Good to właśnie te utwory, które najczęściej kojarzone są z Ellą Fitzgerald:

  • A-Tisket, A-Tasket – utwór co prawda często krytykowany przez entuzjastów jazzu, stał się jednak wielkim hitem, jednym z tych, dzięki którym Ella zyskała popularność:

  • Śpiewając jazz najbardziej rozwinęła się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Wtedy też sporo występowała w bardziej kameralnym składzie, z pominięciem wielkich orkiestr symfonicznych. Tutaj nagranie live z koncertów Jazz at the Opera House w Chicago:

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *