Mistrzowski Avishai Cohen

Do napisania o Avishai Cohenie skusiły mnie dwa konkretne zdarzenia. Mianowicie, nie dawniej jak kilka dni temu biuro festiwalowe wrocławskiego Ethno jazz Festiwal podzieliło się radosną wiadomością – w maju, w ramach tegorocznego przeglądu wystąpi Avishai Cohen (koncert odbędzie się w Synagodze pod Białym Bocianem – to miejsce szczególnie polecam!). Tego samego dnia, przeglądając nowości i zestawienia najlepiej sprzedających się płyt we Francji, natknęłam się na nowy album rzeczonego artysty, pt. Almah (premiera w listopadzie 2013). Wydawnictwo nieprzerwanie zajmuje pierwsze miejsca na listach popularności wśród jazzowych albumów w ofercie sklepu Fnac (taki odpowiednik naszego Empiku).
Ten izrealski basista, kompozytor, aranżer i wokalista zarazem, to bez wątpienia postać wybitna. Chociaż silne piętno w jego rozwoju muzycznym odcisnął pobyt w Stanach Zjednoczonych (ukończył studia w Mannes College The New School for Music w NY; przez wiele lat współpracował z Chickiem Coreą) to stylem muzyki, którą tworzy, często nawiązuje do tradycyjnych brzmień Bliskiego Wschodu. Aby być precyzyjnym należy wspomnieć, że Cohen rzadko z premedytacją miesza jazz i muzykę etniczną, raczej stara się jedynie delikatnie oscylować pomiędzy tymi światami. Jest uznawany za jeden z najważniejszych ‚towarów exportowych’ Izreala. Muzykę izrealską postrzega jako amalgamat różnych wpływów – także muzyki rosyjskiej czy tradycji wschodnioeuropejskich.
Praca nad niedawno wydanym albumem stała się swoistym podsumowaniem dotychczasowego dorobku i nie lada wyzwaniem dla artysty. Tą płytą Avishai Cohen składa hołd muzyce swoich korzeni, ale także tworzy autorskie résumé – poprzednie albumy basisty były bardzo zróżnicowane. Ta pozycja jest zdecydowanie wyjątkowa, również dla samego Cohena (fakt ten wyjawił w jednym z wywiadów – prace nad Almah trwały aż 3 lata!). To dowód biegłości, doświadczeń i wspaniałego kunsztu. Płyta łaczy klasykę i jazz, jest genialnym rodzajem ich syntezy. Niezwykła forma tego albumu wyraża się jednak nie tylko w sprawnym połączeniu tych gatunków. Avishai Cohen skomponował utwory na nietypowy skład: na płycie poza muzykami ze słynnego Avishai Cohen Trio (pianista Nitai Hershkovits, perkusista: Ofri Nehemya), pojawia się kwartet strunowy (w tym aż dwie wiolonczele) oraz zjawiskowo brzmiący Yoram Lachish na oboju. Znalazły się tu zarówno dobrze znane standardy (A Child is Born, autorstwa Thada Jonesa), muzyka rodem z Bliskiego Wschodu (Arab Medley) a także trochę nowych utworów. O Almah niełatwo w Polsce usłyszeć – płyta nie jest u nas dostępna w sprzedaży. Na szczęście w obecnych czasach sprowadzenie jej zza granicy nie nastręcza większych problemów.
W zrozumieniu tej kompilacji z pewnością pomoże komentarz Cohena: dla niego to dzieło wyjątkowe, bo połączenie muzyki klasycznej i jazzu domaga się pewnych ograniczeń. Od klasyki, od ‚wielkiej sztuki’ można uciec ‚w jazz’, jednak te ucieczki oznaczone są wyraźnym limitem. Według artysty, taka struktura pozwala skonstruować wyjątkowe, bardziej wymowne solo. Muzyka improwizowana brzmi wtedy zupełnie inaczej. W wywiadzie, do którego dotarłam artysta przyznaje, że nie zna podobnych publikacji płytowych, że najprawdopodobniej takie nie istnieją. Czy aby na pewno?

Category: Osoby

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *