Muzyka ukryta w liczbach

O tym, że fascynują ich liczby, można było przekonać się słuchając ich debiutanckiej płyty. Harmony of the Spheres (tytuł jest również rozwinięciem nazwy zespołu: HoTS) rozpoczyna intrygująco brzmiący utwór 3/5. Nazwa ta od razu nasuwa skojarzenia z metrum, którego – jak się okazuje po wysłuchaniu całego materiału – rzeczywiście nie sposób pominąć. Ciągle zmieniający się rytm to nie tylko unikatowa cecha kompozycji 3/5 – to wręcz element symboliczny najnowszego albumu grupy o nieprzypadkowym tytule Numbers (Mutikulti Project).
Pierwszy raz z repertuarem Numbers miałam okazję zetknąć się w warunkach najlepszych, jakie mogły się zdarzyć – nieco ponad miesiąc temu zespół przyjechał do Wrocławia. Zagrali w znanym klubie jazzowym w mieście, prezentując się tak dobrze, że powrót do domu z płytą w ręku był nieunikniony.
Dla tych, którym znany jest debiutancki album grupy, Numbers z pewnością będzie kontynuacją powziętego stylu i oryginalnego, harmonijnego brzmienia. Odnajdą w nim liczne próby ingerencji w rytm i nieustannej zmiany metrum. To właściwie najważniejsze podobieństwa dwóch dotychczasowych krążków grupy. Co nowego? Na płycie usłyszymy bogatych o nowe doświadczenia muzyków, którzy przez ostatnie 2 lata od swojego płytowego debiutu istotnie dopracowali swój warsztat. Tym razem postawili na większy udział instrumentów dętych, co da się zaobserwować częstymi duetami – współbrzmieniami trąbki i saksofonu tenorowego. Utwory, choć oparte o podobne schematy, tym razem mają bardziej otwartą formę – więcej jest improwizacji, kompozycji złożonych.
Wszystkim głównym utworom nadano nazwy symboli liczbowych, co jeszcze bardziej podkreśla istotność rytmizacji i zmiennego tempa. Kompozycje te występują naprzemiennie pomiędzy pojawiającymi się interludiami. Te zaś, co zostało zaznaczone na materiałach dołączonych do płyty, zostały w całości zaimprowizowane podczas sesji nagraniowej.
Podobnie jak na Harmony of the Spheres tak i teraz, autorem wszystkich kompozycji jest Mikołaj Poncyliusz, gitarzysta i założyciel grupy. Spora dawki ekspresji i żywiołowość improwizacji to w głównej mierze właśnie jego zasługa. Dynamizm ten eksponuje również wielokrotne powtarzanie głównych motywów utworów z wykorzystaniem podobnej konfiguracji poszczególnych instrumentów. A całość idealnie podkreśla osobliwa harmonia, dźwięk i solo gitary w wykonaniu Poncyliusza, konsonanse i dysonanse Radka Nowaka (tr) i Bartka Tkacza (sax), muzykalność i precyzja Adama Prokopowicza (cb) oraz wirtuozeria Jakuba Kinsnera (dr). Na szczęście nie brakuje momentów wyciszenia – pozwalających na odrobinę refleksji. Zresztą Numbers to, de facto, muzyka kontemplacyjna, przy której nietrudno zatopić się w własnych myślach.
Najnowszy album grupy HoTS to współczesny jazz w najlepszym wydaniu. To potwierdzenie, że styl który wykreowali muzycy to dobry kierunek, a jednocześnie ciągle jest w nim wystarczająco miejsca na rozwinięcia i wariacje. Numbers to dzieło kompletne, które z pewnością znajdzie liczne grono entuzjastów. Ja już do nich należę.

Zapraszam do wysłuchania:

  • #26 otwierający płytę Numbers i EP’ka z płyty:

  • #27 – przykład muzyki refleksyjnej, której na płycie nie brak:

  • zwiastun Numbers:

Category: Recenzje

Tags:

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *