My Songs

Ze smooth jazzem mamy problem. Niejednokrotnie zdarza się, że wymówienie tej dwuczłonowej nazwy wśród osób, które znam, powoduje prawdziwe poruszenie. Jak udało mi się dowiedzieć, to podobna reakcja pewnych artystów, których chce się wrzucić do jednego worka oznaczonego hasłem „sj”. Bo wielu z nich, de facto, smooth jazzu nie gra, a jedynie czerpie z niego inspiracje. Że smooth jazz kojarzy się z muzakiem, to fakt. Ale też prawdą jest, że dziś ktokolwiek z jazzu tradycyjnego choć trochę zboczy, najlepiej nadać mu zgrabną etykietkę smooth. A to najłatwiejsza i niekoniecznie dobra droga.

Całkiem niedawno w moje ręce trafiła nowa płyta. W drugiej połowie roku albumy muzyczne wyrastają jak grzyby po deszczu, to zawsze owocny okres – nie tylko w kinematografii. Wydanie, o którym dziś opowiem, to debiut formacji sygnowanej nazwiskiem Leszka Zaleskiego, gitarzysty dobrze znanego wśród wrocławskich miłośników tego instrumentu. Projekt Leszek Zaleski Quartet zainicjowany został kilka lat temu przez absolwentów wrocławskiej i poznańskiej akademii muzycznej. Formację współtworzą: lider, gitarzysta, Leszek Zaleski, pianista Dawid Troczewski, basista Piotr Sypień oraz perkusista Marek Jakubowski. Autorem wszystkich kompozycji jest Zaleski, dla którego ta płyta stanowi nie tylko ważny punkt w obranej ścieżce kariery, jest również artystycznym wyrazem jego własnych doświadczeń. W książeczce dołączonej do tego wydania pisze , że My Songs to jego osobista historia, a każdy z utworów jest autentycznym wycinkiem z jego życia.

Ten osobisty charakter widoczny jest niemalże na każdym kroku. Począwszy od muzyki, którą tu usłyszymy, przez każdy utwór – dedykowany pasjonującym, ważnym osobom spotkanym w życiu, aż po subiektywny tytuł płyty. Kompozycje to sugestywna inspiracja twórczością m.in. Pata Metheny, Johna Scofileda czy Brada Mehldaua. Jedna z nich poświęcona została fantastycznemu człowiekowi, przyjacielowi i mentorowi – nieżyjącemu już Jaremie Klichowi, wrocławskiemu gitarzyście, który przez wiele lat wspierał jego artystyczny rozwój. My Songs to album wydany własnym, niezależnym nakładem, dzięki czemu możliwy był prawdziwie autorski styl tej płyty.

Utwory charakteryzują się wyraźnie zaznaczoną sekcją rytmiczną oraz całkiem bogatymi improwizacjami gitary i fortepianu. Na płycie znajdziemy sporo utworów żywiołowych, inspirowanych groove’m, fusion (News, Night, New Day) z wykorzystaniem gitary elektrycznej i akustycznej. Nie brakuje też ckliwych ballad (For You, One Way, When I Miss You), a i nawet popowego grania (Pop Song). Na uwagę zasługuje Wishing, ponad 7-minutowy hołd złożony wspomnianemu Jaremie. To nostalgiczna, narratywna, rozbudowana kompozycja z rzewnym intro Troczewskiego, solo gitary oraz fortepianu. Całość dopełnia tło lirycznych dźwięków szuflowania perkusji.

Jedną z kluczowych cech smooth jazzu jest prym melodii nad improwizacją. Faktem jest, że w większości kompozycji na tej płycie tak właśnie się dzieje. Jednak zdecydowanie więcej jest w nich improwizacji, momentów pozwalających na rozwój tematu, wyraźnego jazzowego feelingu.

My Songs to przyjemna, nastrojowa, poetycka podróż po łagodnych odcieniach jazzu. Choć na pierwszy rzut oka daje złudzenie muzyki z gatunku smooth, to pojęcie mylne. My Songs to zbiór kompozycji czerpiących z twórczości niekwestionowanych wirtuozów jazzu zaprezentowanych w autorskiej, świeżej konwencji.

There is a problem with smooth jazz. It occurs very often that enunciating this double-barrelled name among people with whom I am acquainted, it causes a real furor. As I managed to find out, a similar reaction appears among musicians and artists that we want to lump together with the name of „sj”. Because many of them, in fact, don’t perform smooth jazz, but merely get inspired by its selected elements. It is a fact that considering smooth jazz we associate it with background music. It is also true that for a lot of people anything that is outside of a traditional jazz isn’t jazz – the less jazzy artist is, the more likely he is to be labeled as „smooth”. This is the easiest and not necessarily a good path.

Quite recently I’ve got a new release. In the second part of each year, music albums grow like mushrooms after the rain, it is always a very prolific time – not only in the cinema. The CD which I mention today represents a debut of a formation led by a guitarist and compositor Leszek Zaleski, well-known among Wroclaw lovers of this instrument. Leszek Zaleski Quartet project was initiated several years ago by graduates from Wrocław and Poznań music academy. The band is also co-authored by a pianist Dawid Troczewski, a bassist Piotr Sypień and a percussionist Marek Jakubowski. Leszek is both an author and producer of this record, therefore, not only does this publication constitute an important point in his career path, but also is his artistic expression of experiences and his life. As the musician writes in a booklet added to this pub, „My Songs” is about his story, each composition constitutes a clipping from his life.

This personal character is visible every waking moment. Starting with the music which we will listen to through each track – dedicated to the inspiring, important persons met by the guitarist during his lifetime, till a subjective title of the record. The compositions which we will hear represent a suggestive inspiration of the work of Pat Metheny, John Scofield or Brad Mehldau. One of them was committed to a fantastic person, a friend and a mentor already deceased – Jarema Klich, Wrocław guitarist, and pedagogue who for many years had assisted him and supported his evolution. „My Songs” is an album the author released on his own. Thanks to that it was possible to create it independently and the CD has gained an original style. What characterizes the compositions is the rhythm section distinctly marked and quite rich improvisation of guitar and piano. Here we will find a lot of spontaneous music, inspired by groove and fusion („News”, „Night”, „New Day”) using electric and acoustic guitar, but there are also slushy ballads („For You”, „One Way”, „When I Miss You”) and even some pop music („Pop Song”). The composition called „Wishing” deserves special attention. Lasting more than 7 minutes, it is a tribute paid to Jarema, mentioned before. It is a nostalgic, complex piece with a schmalzy introduction of Troczewski, guitar and piano solos. The whole is replenished by percussion background using brushes.

One of the crucial elements of smooth jazz is a priority of a melody over improvisation. So it is in most of the composition of „My Songs”. On the other hand, definitely, there is more improvisation, moments allowing the melody to expand with distinct, jazzy feeling.

„My Songs” is a pleasant, moody, poetic journey through smooth tones of jazz. Although at the first glance it gives us an illusion of the music from the genre of smooth, it is incorrect. „My Songs” is a collection of compositions deriving from the works of unquestionable jazz virtuosos presented in an original, fresh style.

 

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *