Nika’s Dream

Nica’s Dream to dla znawców jazzu tytuł szczególny. Nie tylko przez wzgląd na tak wielki sukces utworu, ale przede wszystkim jego wyjątkową historię – w końcu powstał w hołdzie wielkiej miłości wybitnego pianisty i kompozytora Theloniusa Monka do Nici de Koenigswarter, znanej z historii jako baronowa jazzu. Pomimo rozlicznych już aranżacji i nagrań tej kompozycji, utwór wciąż inspiruje. Niedawno na rynku pojawiła się debiutancka płyty Niki Lubowicz o zadziwiająco znajomo brzmiącym tytule (Nika’s Dream). O tej artystce pisałam już na tym blogu jakiś czas temu, zdradzając docierające do mnie zewsząd informacje o pracy nad pierwszym albumem. Nareszcie nadszedł moment, by płytę odtworzyć, uważnie wysłuchać i trochę o niej opowiedzieć.

Nika Lubowicz – niezwykle uzdolniona, dobrze wykształcona pianistka i wokalistka – muzykę ma w genach. Na scenie występuje od dzieciństwa, na przestrzeni kilkunastu lat zdobyła wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach (m.in. podczas Bielskiej Zadymki Jazzowej, w Ogólnopolskim Konkursie Piosenek Agnieszki Osieckiej czy na Międzynarodowym Festiwalu Jazzu Tradycyjnego). Współpracowała z cenionymi muzykami, takimi jak: Andrzej Jagodziński, Bogdan Hołownia, Marcin Ulanowski oraz zespołami: Big Band Akwarium, czy Atom String Quartet. Nika Lubowicz jest absolwentką Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach na wydziale Dyrygentury Chóralnej i Fortepianu oraz Podyplomowego Studium Jazzu im. Henryka Majewskiego w Warszawie na wydziale Wokalistyki Jazzowej. Jej wszechstronne wykształcenie wykorzystuje udzielając się pedagogicznie – od niedawna można ją oglądać w charakterze trenera wokalnego w jednym z programów telewizyjnego Polsatu (Twoja twarz brzmi znajomo), pracuje też jako nauczyciel śpiewu i gry na fortepianie w Autorskiej Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komedy w Warszawie.

Tytułowy i otwierający płytę utwór Nika’s Dream (muz. Horace Silver, sł. Dee Dee Bridgewater)

Na jej debiutanckim albumie (wyd. For Tune) usłyszymy kilka autorskich utworów, ale również własne aranżacje standardów: Giants Steps Johna Coltrane’a czy tytułową Nika’s Dream Horace’a Silvera. Dwie kompozycje – The Blackbird oraz Na 7 – napisał brat, Dawid Lubowicz, wybitny skrzypek i współzałożyciel Atom String Quartet, jednego z najlepszych kwartetów smyczkowych na świecie. Wśród kompozycji pojawiły się też dwa dzieła innego członka wspomnianej grupy, wiolonczelisty i gitarzysty Krzysztofa Lenczowskiego – mowa tu o Zimowym Śnie i Still Love. O tym ostatnim pisałam niedawno przy okazji recenzji pierwszej płyty Lenczowskiego My Internal Melody, na której utwór pojawił się pod znamiennym tytułem Ballada o smutku.

Zimowy Sen (muz. Krzysztof Lenczowski, sł. J. Szydłowski)

Sukces Nika’s Dream zawdzięcza się również zespołowi towarzyszących Nice instrumentalistów. Zapraszając do współpracy najlepszych muzyków jazzowych młodego pokolenia zapewniła sobie doskonałą asystę – czego pominąć nie sposób. Usłyszymy tu znakomitych artystów: braci Jakuba (instrumenty klawiszowe), przywołanego już Dawida Lubowicza (skrzypce, mandolina), wiolonczelistę i gitarzystę Krzysztofa Lenczowskiego, Marcina Murawskiego na kontrabasie i gitarze basowej, Artura Gierczaka na gitarze, Marcina Ułanowskiego i Bogusza Wekkę na instrumentach perkusyjnych oraz Piotra Schmidta na trąbce. Gościnnie pojawił się Andrzej Jagodziński.

Still Love (muz. Krzysztof Lenczowski, sł. Marielle Bogucka)

Muzykę, którą wykonuje Nika Lubowicz niełatwo przypisać jakiejś konkretnej kategorii – poza wyjątkową barwą głosu to jeden z jej znaków rozpoznawczych. Głos Niki tak finezyjny, zajmujący i pełen maestrii – że od razu daje się w nim poznać nie tylko lata praktyki, ale też wrodzoną muzykalność, wrażliwość i talent. Nika’s Dream stanowi więc kompilację bardzo różnorodną – imponująco brzmią tu zarówno śmiałe, temperamentne kompozycje (Nika’s Dream, Crazy Vibe, Giant Steps), jak też spokojne i liryczne ballady (Softly, The Blackbird, Still Love). Odnaleźć można nawiązania do zakopiańskiego folkloru i tradycyjnej muzyki góralskiej (Na 7, Crazy Vibe). Nika’s Dream to płyta koncepcyjna – dzieło przemyślane od początku do końca, pomimo mnogości stylów, w perfekcyjny sposób tworzące spójną całość. A wokalistka prezentuje tu wspaniale ukształtowany i świadomy warsztat wokalny (Giant Steps!).

Dzięki swojej debiutanckiej płycie Nika Lubowicz ma w końcu szansę zaprezentować się szerszej publiczności. O wokalistce, już teraz zasadnie nazywanej „nowym muzycznym odkryciem” z pewnością usłyszymy w ciągu najbliższych tygodni. A przekonać się (na własne oczy i uszy!) o jej wyjątkowym talencie i zapoznać z jej twórczością będzie można już niedługo – artystka z pewnością będzie wystąpi na kilku koncertach w całej Polsce. Zachęcam, naprawdę warto!

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *