Notes of life

Kurt Elling w jednym z wywiadów opublikowanych na stronach Jazzarium.pl (przejdź do strony>) stwierdził, że wokalista jest instrumentem, a muzyka wydobywa się wprost z jego wnętrza. Są oczywiście jeszcze słowa, które pełnią dodatkową funkcję w odbiorze przekazu. Biorąc to pod uwagę, dobry wokalista musi umieć opowiadać historie. Zdecydowałam się sparafrazować tę wypowiedź, bo niezwykle trafnie oddaje koncepcję płyty, którą chcę dziś zaprezentować.

Niedawno wpadł mi w ręce pierwszy studyjny album Marceliny Gawron – wokalistki jazzowej o oryginalnej barwie głosu, autorki tekstów i kompozytorki, która zdecydowała się na wydanie osobistych wspomnień, czy mówiąc wprost „notatek” z życia i przemyśleń, w formie słowno-muzycznej. Debiutancka płyta zatytułowana „Notes of Life” została wydana w lutym nakładem wydawnictwa SJ Records.

Na płycie znalazło się 9 utworów – wszystkie zostały napisane przez Marcelinę, zarówno w warstwie słownej, jak i muzycznej. Zdecydowana większość została opatrzona anglojęzycznymi tekstami, jedynie dwa z nich napisane są w języku polskim („Zaduma” oraz „Blefer”). Album w całości jest zbiorem bardzo różnych kompozycji, które wyróżniają się ciekawymi rozwiązaniami harmonicznymi, swobodnym podejściem do rytmu, ale przede wszystkim nieoczywistą rolą wokalu. Artystka niejednokrotnie głos traktuje na równi z pozostałymi instrumentami, wchodząc z nimi w dialog (np. „Freaky You”, „In a Perfect World” czy „On and On”). Nie unika też scata, który ten zamierzony efekt dodatkowo wzmacnia. Każdy z utworów zawiera osobistą refleksję, mającą raczej ogólny charakter, a ich kwintesencję Marcelina podaje w bardzo czytelny sposób na kartach digipacku. Dzięki temu możemy być pewni, że zebrane tu kompozycje to nie tylko formy interesujące muzycznie, ale również dzieła z konkretnym przekazem.

Poza wokalistką w powstaniu tej płyty istotny udział miał pianista Adam Jarzmik, który dokonał jazzowych aranżacji oraz inni, znakomici muzycy polskiej sceny jazzowej. Usłyszymy tu również: Roberta Majewskiego (trąbka, flugelhorn), Michała Barańskiego (kontrabas) oraz Piotra Budniaka (perkusja). Skład najwyższej próby, co w sposób oczywisty przekłada się na sukces tego albumu.

Słowa, które przytoczyłam we wstępie dzisiejszego wpisu wydają się być oczywiste. Jednak nie są. Choć osobiście zgadzam się z nimi bez reszty, to często odnoszę wrażenie, że wokal bywa trywializowany w porównaniu z pozostałymi instrumentami. A przecież głos ludzki to najstarszy i najdoskonalszy instrument muzyczny. Warto o tym pamiętać.

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *