Nowe Brzmienie Bieszczad

O pochodzącej z serca Bieszczad, utalentowanej wokalistce i animatorce kultury Angeli Gaber pisałam na tym blogu dokładnie dwa lata temu (zobacz wpis>>). Właśnie wtedy w moje ręce trafiła pierwsza, debiutancka płyta formacji Angela Gaber Trio pod znamiennym tytułem „Opowieści z Ziemi”. Od tego czasu w artystycznym życiu zespołu wiele się zmieniło. Sporo koncertowali i to nie tylko w kraju, ale i za granicą. Można z całą pewnością stwierdzić, że wydanie pierwszej płyty było dla nich przepustką do kariery, którą dobrze wykorzystali. Bo dzisiaj nagranie i publikacja płyty właściwie nie stanowią problemu, inaczej rzecz się ma z szeroko pojętą promocją. Tak więc artystka nie próżnowała – sama została ambasadorem własnej formacji i… udało się!
„Dobre Duchy” to nazwa wydanej kilka miesięcy temu drugiej płyty zespołu. Nazwa zasadna, bo tak jak w przypadku pierwszego wydawnictwa, artystom udało się w części pozyskać środki na jej wydanie dzięki dobrym ludziom, którzy wsparli projekt na jednej z popularnych platform crowdfundingowych. Muzyka, która znalazła się na płycie to nadal folk połączony z nowoczesnymi brzmieniami. Jednak tym razem wśród kompozycji nie znalazły się żadne pieśni tradycyjne, album zawiera jedynie autorskie utwory napisane w większości przez Angelę przy wsparciu członków tria. Zespół współtworzą: Angela Gaber – wokalistka, grająca na płycie również na dzwonkach, melodyce, wykorzystująca szejker, djabara i kij deszczowy, Tomasz Dybała na gitarze akustycznej, Robert Robson Onacko na gitarze elektrycznej oraz Ernest Drelich na congach, bongosach, djembe, didgeridoo, kalimbie. Warto podkreślić, że od pierwszej płyty skład zespołu się zmienił, w grupie pozostał jedynie Ernest Drelich, dołączyło dwóch nowych muzyków.
Na płycie znalazły się zarówno kompozycje słowne, tradycyjne, zbudowane ze zwrotek, refrenów (Dobre Duchy, Ludzie Deszczu, Tajga, Serce, Idę w sen, Piła) oraz takie, w których treści ograniczono jedynie do kilku wersów czy jednej zwrotki, stanowiące popis wokalny Angeli (Sejbeli, Szaman, Etnocisna), której towarzyszy szerokie instrumentarium. Analizując warstwę muzyczną tej kompilacji nietrudno stwierdzić, że wykorzystanie instrumentów tradycyjnych, charakterystyczna melodyka i częste wokalizy tworzą wyjątkowy nastrój, tajemniczy i magiczny klimat. Nie powinny też dziwić symboliczne tytuły utworów oraz wybór miejsca do nagrań – materiał na płytę został zarejestrowany w modrzewiowej chacie Zagroda Magija w Bieszczadach.
Album otwiera Sejbeli, złożony przede wszystkim ze śpiewu Angeli, wspieranego gitarą akustyczną, perkusjonaliami i basem. Utwór to autorskie rozwinięcie głównej melodii, które przybrało tu medytacyjną formę. Następujący po nim utwór tytułowy jest pewną kontynuacją Sejbeli, jednak pojawiają się tu elementy elektroniczne (gitary), to też utwór o klasycznej budowie (zwrotki/ refreny). Kompozycja uzupełniona jest zjawiskowymi chórkami. Utwór adresowany do „dobrych duchów” przeradza się w baśniowe przywoływanie.
Moją uwagę zwróciła kompozycja o intrygującym tytule Szaman. To ponad pięciominutowy, chyba najbardziej enigmatyczny ze wszystkich utwór, w którym jedyna treść to dwuwersowy monolog prowadzony z własną duszą, przywodzący na myśl formę lamentu:

Duszo moja, duszo moja
Kręta droga czeka nas

Dodatkowo transowy rytm, narastanie melodii, zwiększające się tempo dodają temperamentu. Zarówno akompaniament jak i wokal Angeli został przemyślany bardzo dokładnie. Uważam, że pod tym względem, to jeden z najlepszych utworów na płycie.
Kolejne kompozycje, które szczególnie mnie zachwyciły to Piła i Etnocisna. W porównaniu do opisywanych wcześniej, te reprezentują nieco mocniejsze, bardziej agresywne brzmienia (instrumenty elektryczne, rytmika). Słuchając ich po raz pierwszy od razu doszłam do wniosku, że przypominają mi one twórczość wybitnej południowokoreańskiej wokalistki Youn Sun Nah. To pewnie nie tylko za sprawą wokalu Angeli, ale również roli gitary i pojawiających się niekiedy orientalnych brzmień.
Płytę zamyka rozpoczynający się dźwiękami kalimby utwór Jeszcze nie mijaj. Początkowo wydaje się, że będzie to spokojna ballada, o czym świadczą powtarzające się akordy gitary. Jednak zaraz potem kompozycja nabiera tempa, dociera do punktu kulminacyjnego i znów powraca wyciszenie.
Słuchając najnowszej płyty formacji Angela Gaber + Trio można z całą pewnością stwierdzić, że obecny kształt grupy sprzyja jej rozwojowi. Artystom nie tylko udało się stworzyć spójne dzieło, złożone z aż 12 autorskich kompozycji, ale dzieło to charakteryzuje wyjątkowy klimat i styl, do którego chce się wracać. Polecam z pełnym przekonaniem!

Zapraszam do wysłuchania:

  • Serce – muz. Ernest Drelich, Angela Gaber; sł. Angela Gaber; arr. A.G. + Trio:

  • Ludzie deszczu – muz. A.G. + Trio, sł. Angela Gaber; arr. A.G. + Trio

  • Tajga – muz. A.G. + Trio, sł. Angela Gaber; arr. A.G. + Trio:

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *