Numbers

O tym, że fascynują ich liczby, można było przekonać się słuchając ich debiutanckiej płyty. „Harmony of the Spheres” (tytuł jest również rozwinięciem nazwy zespołu: HoTS) rozpoczyna intrygująco brzmiący utwór 3/5. Nazwa ta od razu nasuwa skojarzenia z metrum, którego – jak się okazuje po wysłuchaniu całego materiału – rzeczywiście nie sposób pominąć. Ciągle zmieniający się rytm to nie tylko unikatowa cecha kompozycji 3/5 – to wręcz element symboliczny najnowszego albumu grupy o nieprzypadkowym tytule „Numbers” (wyd. Mutikulti Project).
Pierwszy raz z repertuarem „Numbers” miałam okazję zetknąć się w warunkach najlepszych, jakie mogły się zdarzyć – nieco ponad miesiąc temu zespół przyjechał do Wrocławia. Muzycy zagrali w znanym klubie jazzowym w mieście, prezentując się tak dobrze, że powrót do domu z płytą w ręku był nieunikniony.
Dla tych, którym znany jest debiutancki album grupy, „Numbers” z pewnością będzie kontynuacją powziętego stylu i oryginalnego, harmonijnego brzmienia. Odnajdą w nim liczne próby ingerencji w rytm i nieustannej zmiany metrum. To właściwie najważniejsze podobieństwa dwóch dotychczasowych krążków grupy. Co nowego? Na płycie usłyszymy bogatych o nowe doświadczenia muzyków, którzy przez ostatnie 2 lata od swojego płytowego debiutu istotnie dopracowali swój warsztat. Tym razem postawili na większy udział instrumentów dętych, co da się zaobserwować częstymi duetami – współbrzmieniami trąbki i saksofonu tenorowego. Utwory, choć oparte o podobne schematy, tym razem mają bardziej otwartą formę – więcej jest improwizacji, kompozycji złożonych.

„#26” otwierający płytę „Numbers” i EP’ka z płyty

Wszystkim głównym utworom nadano nazwy symboli liczbowych, co jeszcze bardziej podkreśla istotność rytmizacji i zmiennego tempa. Kompozycje te występują naprzemiennie pomiędzy pojawiającymi się interludiami. Te zaś, co zostało zaznaczone na materiałach dołączonych do płyty, zostały w całości zaimprowizowane podczas sesji nagraniowej.

#27 – przykład muzyki refleksyjnej, której na płycie nie brak.

Podobnie jak na „Harmony of the Spheres” tak i teraz, autorem wszystkich kompozycji jest Mikołaj Poncyliusz, gitarzysta i założyciel grupy. Spora dawki ekspresji i żywiołowość improwizacji to w głównej mierze właśnie jego zasługa. Dynamizm ten eksponuje również wielokrotne powtarzanie głównych motywów utworów z wykorzystaniem podobnej konfiguracji poszczególnych instrumentów. A całość idealnie podkreśla osobliwa harmonia, dźwięk i solo gitary w wykonaniu Poncyliusza, konsonanse i dysonanse Radka Nowaka (tr) i Bartka Tkacza (sax), muzykalność i precyzja Adama Prokopowicza (cb) oraz wirtuozeria Jakuba Kinsnera (dr). Na szczęście nie brakuje momentów wyciszenia – pozwalających na odrobinę refleksji. Zresztą „Numbers” to, de facto, muzyka kontemplacyjna, przy której nietrudno zatopić się w własnych myślach.

zwiastun albumu „Numbers”
Najnowszy album grupy HoTS to współczesny jazz w najlepszym wydaniu. To potwierdzenie, że styl który wykreowali muzycy to dobry kierunek, a jednocześnie ciągle jest w nim wystarczająco miejsca na rozwinięcia i wariacje. „Numbers” to dzieło kompletne, które z pewnością znajdzie liczne grono entuzjastów. Ja już do nich należę.

 

Category: Recenzje

Tags:

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *