Pannonica

Gdyby trzeba było wyszczególnić listę utworów jazzowych, które wywarły wpływ na losy świata, według mnie, bez wątpienia powinien pojawić się tam Round Midnight Theloniusa Monka. Niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się niezwykle interesująca pozycja, która zainteresować może nie tylko entuzjastów muzyki jazzowej. „Baronowa Jazzu” to książka biograficzna o życiu Pannonici de Koenigswarter (z domu Rothschild), kobiety pochodzącej z prominentnej rodziny niemieckich Żydów, działających w niezwykle lukratywnych sektorach finansów i bankowości. Nika – zwana tak przez rodzinę i przyjaciół, w imię fascynacji jazzem oraz w sprzeczności z narzucanymi regułami wyniesionymi z domu, postanawia podjąć odważną decyzję. Będąc pod wrażeniem usłyszanego pewnego dnia nagrania utworu Round Midnight i całkowicie zauroczona tą kompozycją nieznanego wtedy amerykańskiego pianisty Theloniusa Monka, główna bohaterka postanawia, że musi poznać jego twórcę. Opuszcza Wielką Brytanię, zostawiając męża i dwójkę dzieci, i przeprowadza się do Stanów Zjednoczonych, do Nowego Jorku – gdzie coraz częściej rozbrzmiewa jazz, począwszy od klubów na 52. ulicy, po Carnergie Hall. Lektura zachęca też więc z innego powodu – to opowieść o życiu nowojorskiego środowiska jazzowego w czasie, kiedy muzyka jazzowa przechodziła największy rozkwit i zdobywała coraz większą popularność.
Pomysł napisania książki rozwijał się przez dwadzieścia lat. Autorka tego dzieła – Hannah Rothschild – pisarka, dziennikarka, reżyser – rozpoczynała od stworzenia audycji radiowej, poprzez film, kończąc na biograficznej opowieści o Pannonice. Opowieści o jednej z osób, której (jak wspomina na kartach lektury) tajemnicze i fascynujące (wtedy znane jedynie fragmentarycznie) życie, obudziło w niej potrzebę, by o tej kobiecie dowiedzieć się więcej – a w konsekwencji tą wyjątkową historią podzielić się z czytelnikami. Dla autorki poznanie historii Pannonici miało też, jak się można domyślać, szczególny kontekst osobisty. Zgodnie z rodzinnym pokrewieństwem, Nika była cioteczną babką Hanny. Ten aspekt jednak w żadnym wypadku nie wpłynął na rzetelność i wiarygodność treści książki. Z całą pewnością autorka z ogromną precyzją stara się przedstawić szczegóły z życia Niki. Nie pomija niewygodnych dla rodziny tematów, ale też w żadnym wypadku nie chce oceniać postępowania ciotki. Przedstawia postać baronowej jako osobę enigmatyczną, zagadkową. Zresztą życie Niki, wśród czarnoskórych jazzmanów, z pewnością musiało wzbudzać zainteresowanie, czy nawet krytykę. Doceniali ją jedynie ci, którym w rzeczywistości pomagała.
Momentem przełomowym w życiu Pannonici na pewno musiało być poznanie Theloniusa. W końcu dlatego przyjechała do USA. Baronową i pianistę od początku łączyło coś wyjątkowego, jakaś specyficzna relacja, trudna do jednoznacznego nazwania i określenia. I też w lekturze nie ma jasnej odpowiedzi na ten temat. Na pewno żyli ze sobą bardzo blisko, ale nigdzie nie pada wprost informacja o seksualnym charakterze tej relacji (który to mógłby wydawać się wręcz oczywisty). Bez wątpienia, dla Theloniusa zrobiłaby bardzo wiele, co niejednokrotnie udowadniała. Najlepszym przykładem może być tu jedna z sytuacji, kiedy to Nika naraziła własne prawo do wolności i przyznała się do posiadania środków odurzających, należących de facto do Monka tylko po to, by chronić muzyka przed przypuszczalnymi konsekwencjami. Niestety, czarnoskórym muzykom regularnie zdarzało się nadużywać narkotyków a złapanie winowajcy na gorącym uczynku przez odpowiednie służby, najczęściej kończyło się zakazem koncertowania w konkretnym stanie, nawet przez kilka lat. Takie wypadki mogły przekreślić karierę muzyczną na zawsze.
Nie chcąc zdradzać szczegółowo treści lektury, wspomnę jedynie o tych aspektach, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Mianowicie, pomimo, że sięgając po tę książkę, najbardziej ciekawiła mnie część, w której opisane jest życie Nici już po przyjeździe do NY, to muszę przyznać, że fragment poprzedzający ten okres jest równie interesujący. A historia rozpoczyna się od wczesnych lat wieku XIX, kiedy to działalność finansową rozpoczyna we Frankfurcie ród Rothschildów. Historia rodziny jest w końcu jednym z istotnych elementów pozwalających zrozumieć środowisko, w którym Pannonica wychowywała się i dorastała – niezwykle ważny dla późniejszego, dorosłego życia kobiety. Co więcej, książka jest opatrzona dosyć sporą ilością zdjęć, pochodzących z różnych źródeł, również z archiwum rodzinnego. A treść? To naprawdę wspaniale skonstruowana opowieść, precyzyjnie i drobiazgowo obrazująca wydarzenia z życia baronowej ze szczególnym uwzględnieniem roli, jaką gra tu muzyka.
Słowa, którymi rozpoczęłam dzisiejszy wpis może wydają się być nad wyraz śmiałe. Bo niby w jaki sposób można dowieść, że Round Midnight zmienił świat? Według mnie tak się właśnie stało – a uosobieniem tych zmian jest dosłownie i w przenośni baronowa de Koenigswarter. Pomimo złożoności, z jaką można postrzegać życie Niki, to postać, bez której ówczesna muzyka jazzowa nie wyglądałaby tak samo. Na potwierdzenie, przywołam listę choćby kilku utworów, które zostały napisane bezpośrednio dla niej bądź zainspirowane jej osobą. Rozpoczynając od Pannonici Theloniusa Monka, były to między innymi: Nica’s Dream Horace’a Silvera, Poor Butterfly Sonny Rollinsa, Tonica Kenny’ego Dorhama, Weehawken Mad Pad Arta Blakey’a, Inca Barry’ego Harrisa, czy Thelonica Tommy’ego Flanagana. Choć zapewne niełatwo zrozumieć jej życie, to z całą pewnością osobowość godna uwagi. Dlatego książkę „Baronowa Jazzu” polecam z pełnym przekonaniem. Pannonica de Koenigswarter to dla wielu dziś ikona – bez wątpienia słusznie.
  • Wystarczającym muzycznym komentarzem niech będzie dziś jedynie ten utwór – Round Midnight – Thelonius Monk – fortepian, John Coltrane – saksofon:

Category: Koncerty

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *