Polish Jazz

Popularność polskiej muzyki jazzowej za granicą możemy zawdzięczać między innymi tzw. polskiej szkole jazzu – niezależnemu ruchowi muzyków, zapoczątkowanemu wraz z odwilżą lat pięćdziesiątych. Zjawisko, wyróżniające się na tle europejskiej i światowej muzyki, było na tyle silne, że oddziaływało nawet na muzykę improwizowaną innych krajów. Nurt, łączący fascynacje takich stylistyk jak hard bop, cool, z elementami słowiańskiej melodyki oraz dobrym technicznym warsztatem gry, był prawdziwym novum. Polską szkołę jazzu reprezentowali m.in.: Krzysztof Komeda, Tomasz Stańko, Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Michał Urbaniak, czy Zbigniew Seifert. To były czasy prawdziwego rozkwitu polskiego jazzu. Zresztą również i dziś wspomniane postaci są cenione i znane na całym świecie.

Jak współcześnie prezentuje się polska muzyka jazzowa za granicą? W jaki sposób promuje się polskich artystów? Czy polski jazz jest przynajmniej w zadowalającym stopniu obecny na światowych rynkach? Odpowiedź na to pytanie nie brzmi zbyt optymistycznie. Pomimo, że mamy niemało wybitnych muzyków grających jazz, to nadal ich albumów z trudem szukać w zagranicznych sklepach muzycznych.

Podczas tych prawie pięćdziesięciu lat w Polsce wydarzyło się wiele. Wolny rynek wymusił zupełnie inny niż do tej pory system promocji i funkcjonowania artystów w ogóle. Oczywiście można się doszukiwać pozytywnych aspektów takiego obrotu spraw, ale trzeba rozpatrzyć również pozostałe. Bo państwo polskie, w porównaniu z innymi krajami, zdecydowanie niedostatecznie wspomaga promocję swoich artystów. Faktem jest również (na co uskarżają się twórcy), że kultura to obszar, który zawsze ponosi największe koszty w przypadku kryzysów, załamania gospodarczego. Najczęściej muzycy więc mogą liczyć jedynie na siebie. W celu wsparcia twórców, wiele lat temu artyści utworzyli organizację pozarządową – Polskie Stowarzyszenie Jazzowe. Jednak poszukując informacji na ten temat działalności stowarzyszenia,  natknęłam się na znaczną ilość krytyki, związaną głównie z niewłaściwą reprezentacją interesów środowiska. Polish Jazz Net natomiast, działające od 2000 roku jako stowarzyszenie muzyków, profesjonalistów i entuzjastów jazzu, w szczególności zajmuje się promocją polskiej muzyki jazzowej w kontekście międzynarodowym właśnie.

Jeżeli chodzi o bezpośrednią pomoc państwa, to prawdą jest, że w obszarze promocji polskiej muzyki największa część wsparcia przypada muzyce klasycznej. Rodzimą muzykę etniczną i jazzową popularyzuje m.in. Instytut Adama Mickiewicza, na przykład w ramach wsparcia organizacji showcase’ów, czy współpracując partnersko z instytucjami z innych krajów (np. Europejski Festiwal Jazzowy w Turcji). Faktem jest, że odbywają się zagraniczne koncerty polskich artystów, w znacznym stopniu wspierane przez państwo, jednak nie jest ich zbyt wiele. Szczególną uwagę chciałabym natomiast zwrócić na wydarzenie, jakim było Przewodnictwo Polski w Radzie Unii Europejskiej w 2011. Sama miałam okazję uczestniczyć w koncercie „Możdżer Danielsson Fresco” w Brukseli, który miał na celu (między innymi) promocję polskiego artysty. Udział w wydarzeniu był bezpłatny, a i na promocję nie szczędzono pieniędzy. Wiem, że podobnych wydarzeń w tym czasie w krajach Unii Europejskiej było całkiem sporo.

W jaki sposób polscy artyści mogą zaistnieć na zagranicznej scenie muzycznej? Promocję można podzielić na kilka rodzajów działań, jak: koncertowanie (również w ramach festiwali, międzynarodowych projektów); obecność albumów polskich muzyków w sklepach muzycznych, gościnny udział twórców w publikacjach artystów zagranicznych; promocja za pośrednictwem mediów, prasy, czy różnorodnych przedsięwzięć (np. pokazowe showcase’y).

Jeżeli chodzi o pole fonograficzne, to polska muzyka jazzowa zdecydowanie nie jest obecna za granicą tak, jak być powinna. Właściwie wyłącznie wydanie płyty przez zagraniczną wytwórnię umożliwia zaistnienie na rynku. W konsekwencji, szczęśliwcami rzeczywiście są jednostki – by wspomnieć tych, którym się udało – dla ECM nagrywają: Marcin Wasilewski Trio, Tomasz Stańko, czy Marcin Masecki. Polską „ekipę” w ACT Music reprezentują: Adam Bałdych, Paweł Kaczmarczyk, Leszek Możdżer, a dla amerykańskiej wytwórni Summit Records nagrywa Włodek Pawlik. Na szczęście wielu muzyków partycypuje gościnnie w projektach płytowych innych zagranicznych sław. Międzynarodowy rozgłos zdobyła na przykład Anna Maria Jopek, czego symbolem jest fenomenalny album „Upojenie”, nagrany z Patem Methenym, czy „Haiku” – z pianistą Makoto Ozone (od marca tego roku wydany w Japonii!). W przypadku tej wokalistki można też mówić o jej szczególnej roli w promowaniu polskiej muzyki (wykonywanej po polsku) za granicą.

 Story of Polish Jazz według Jarosława Śmietany
Promocja rodzimych muzyków odbywa się także za pośrednictwem mediów i prasy. Nieoceniona tu rola takich wydarzeń jak pokazowe showcase’y, promujące ciekawe muzyczne osobowości nieznane zagranicznym publicystom. Przytoczyć można choćby ostatnie wydarzenie, zaliczane do największych prezentacji polskiej muzyki jazzowej za granicą. Mowa o projekcie „jazz po polsku”, który odbył się w ramach Copenhagen Jazz Festival w 2012 roku. Naturalnie współpracę ułatwiają też międzynarodowe impresariaty artystyczne – sztandarowym przykładem jest fundacja polsko-holenderska MMusic, obsługująca liczne grono wybitnych twórców. Poza prasą, nie sposób pominąć blogosfery. „Polish-Jazz” to profesjonalny blog o polskiej muzyce jazzowej, prowadzony w języku angielskim, założony przez Macieja Nowotnego. Z pewnością bardzo pomocny tym, którzy z polskim jazzem chcą się zapoznać (bądź go na bieżąco śledzą, bo blog jest aktualizowany nawet kilka razy dziennie!) i niekoniecznie władają językiem polskim. Warto dodać, że „Polish-Jazz” funkcjonuje w ramach wspomnianego zrzeszenia Polish Jazz Network.
Z pewnością międzynarodowy rozgłos przynosi otrzymanie jakiejś renomowanej nagrody muzycznej. I właśnie ta kategoria pokazuje, jak postrzegana jest polska muzyka jazzowa za granicą. Dyskusje ożywiły się po niedawnym uhoronowaniu Włodka Pawlika nagrodą Grammy (po raz pierwszy w historii, w kategorii jazzowej wyróżnienie zostało wręczone Polakowi). To wszystko poświadcza o niezbyt atrakcyjnej kondycji polskiej muzyki na świecie.

W promocji muzyki ogromną rolę odgrywają różne serwisy streamingowe, przede wszystkim mam na myśli serwis YouTube, czy Spotify. Odpowiedzialność za te sfery można przypisać zarówno artyście, jak i jego wytwórni. Bo to artysta odpowiada za swój wideomarketing w internecie, z drugiej strony, wytwórnie decydują o włączeniu danego albumu do bazy serwisu Spotify. Jak się okazuje, udostępnienie albumu w serwisie streamingowym (z perspektywy autoreklamy) bardzo się opłaca.

Tomasz Stańko, Leszek Możdżer, Jarosław Śmietana, Artur Dutkiewicz, Urszula Dudziak, Basia Trzetrzelewska, Anna Maria Jopek, Aga Zaryan, Wojciech Karolak – mimo, że pewnie niesprawiedliwie wrzucone „do jednego worka” – jednak to przykłady muzyków, od kilku lat mniej lub bardziej obecnych na światowych scenach. Gdy rozmawiam czasem o trudnej sytuacji polskich twórców na zagranicznych rynkach muzycznych, najczęściej pierwszym argumentem ze strony rozmówcy jest oskarżanie polskich wokalistów o posługiwanie się rodzimym językiem (niezrozumiałym dla innych). Zupełnie nie zgadzam się z takim uzasadnieniem. Bo sporo jest artystów pochodzących na przykład z kontynentu afrykańskiego, świadomie posługujących się dialektem, (znanym przecież nielicznemu gronu), a mimo to – bardzo popularnych i sprzedających swoje płyty na całym świecie. Może to niewłaściwy przypadek, bo muzyka etniczna do osobnych gatunków należy. Jednak warto zdać sobie sprawę z tego, że język  polski z muzyką współgra naprawdę dobrze. Z drugiej strony, z pewnością polski jazz byłby lepiej znany, gdyby promocję polskich artystów za granicą wspierały instytucje państwowe, czy zagraniczne jednostki reprezentujące interesy kraju. Póki co, przeważnie każdy musi radzić sobie sam – i to jest cena „polskiego kapitalizmu”.

Category: Inne

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *