Saxesful

Ten – jakże sugestywny – tytuł zapowiada, że tym razem nie obejdzie sie bez saksofonu, a płyta to wyjątkowy gwarant dobrze spędzonego czasu. Czy aby na pewno?

O najnowszym albumie Piotra Schmidta od jakiegoś czasu mówi się całkiem sporo, a muzyka tam zarejestrowana rozbrzmiewa w licznych salach koncertowych w całej Polsce. W końcu na płycie pojawiła się prawdziwa plejada polskich saksofonistów jazzowych, a trasa promująca krążek – jak na „jazzowe standardy” – przybrała spektakuarne rozmiary.

Idea była prosta – zaprosić do współpracy najwybitniejszych polskich saksofonistów i wspólnie wykonać kilka znanych standardów jazzowych. Nagrać wspólny album, a potem ruszyć w Polskę. Ten autorski pomysł zrealizował Piotr Schmidt, jako wspólne przedsięwzięcie towarzyszących mu już od lat muzyków (Piotr Schmidt Quartet) i zaproszonych gości specjalnych. Na płycie (wydawnictwo: SJ Records) muzykowi towarzyszą więc artyści, z którymi ten współpracował już w przeszłości: pianista Wojciech Niedziela, kontrabasista Maciej Garbowski oraz perkusista Krzysztof Gradziuk. Listę gości specjalnych tworzą wspaniali polscy saksofoniści, a wśród nich: Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, Henryk Miśkiewicz, Maciej Sikała, Piotr Baron, Adam Wendt oraz Grzech Piotrowski.

Taki wyjątkowy projekt musiał mieć zasadne wytłumaczenie. 10. autorska płyta wydana na 10-lecie działalności artystycznej trębacza z pewnością nim jest. Pojawienie się więc muzyka w gronie mistrzów saksofonu to wspaniałe i niepodważalne osiagnięcie. Każdy z pojawiających sie tu gości to osobliwe indywiduum artystyczne. To uznani saksofoniści, których wyróżnia unikatowe brzmienie, indywidalny styl i podejście do improwizacji jazzowej. To polscy mistrzowie saksofonu, których wyjątkowość i wspaniałość nie sposób zakwestionować. Zaproszenie ich wszystkich do nagrania wspólnego albumu z pewnością było niemałym wyzwaniem, a jeszcze większym – zgromadzenie na wielu koncertach promujących trasę.

Pomimo pewnej różnorodności, którą ta płyta powinna się „z zasady” charakteryzować można stwierdzić, że mimo wszystko jest ona dosyć jednorodna. Wynika to najpewniej z doboru repertuaru oraz z obecności Schmidta i jego charakterystycznego sposobu grania, które usłyszymy w każdym utworze. Zebrane tu standardy jazzowe (m.in. „Stella by Starlight”, „Summertime”, „What a Wonderful World”, „Blue Monk”) i dwie napisane przez kwartet na potrzeby płyty kompozycje („Interlude” oraz „Song for Tomasz”), chociaż z teorii reprezentują różne nurty, to jednak zostały wykonane w nieco zunifikowanym klimacie. Mieści się w nim nim też pewna rezygnacja z pośpiechu i swego rodzaju fascynacja nad każdym wypowiedzianym tu słowem-dźwiękiem. Muzycy pozwolili, by muzyka wybrzmiała w pełni, co bardzo mi się podoba. Takie podejście sprawiło, że ta płyta idealnie nadaje się do słuchania od pierwszej do ostatniej minuty.

Od wielu lat śledzę karierę Piotra Schmidta, który niewątpliwie należy do grona najciekawszych polskich trębaczy jazzowych. Płyta, którą niedawno wydał, pewnie nie jest przełomem w jego karierze, ale sytuuje go we wspaniałym anturażu, wśród muzyków z najwyższej półki. Pełen „Saxesful”!


Finał trasy promującej album „Saxesful” już 14 grudnia na scenie Impartu we Wrocławiu.

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *