Wojciech Kilar in memoriam

Wojciech Kilar – artysta wielkiego formatu, fenomenalny kompozytor, znany i kojarzony przede wszystkim z muzyką filmową. Zresztą całkiem słusznie – skomponował muzykę do nieomal 130 filmów,  wymienić można chociażby takie jak: Ziemia Obiecana, Pan Tadeusz, Trędowata, Pianista czy Dracula. Twórczość pana Wojciecha jest mi dobrze znana, szczęślwie też dane było mi kilkukrotnie uczestniczyć w koncertach symfonicznych z jego repertuarem (podczas dwóch z udziałem samego mistrza). Te wydarzenia muzyczne zdecydowanie do wyjątkowych należały. Odbywały się corocznie w ramach koncertów specjalnych, organizowanych przez (wówczas jeszcze Rzeszowską) Filharmonię Podkarpacką. Dla artysty stolica województwa podkarpackiego była szczególnym miastem – to właśnie tam rodzina Kilarów znalazła schronienie po przymusowym wysiedleniu ze Lwowa i to w Rzeszowie młody Wojciech, jeszcze jako piętnastolatek, odniósł pierwszy sukces kompozytorski. Zawsze specjalnymi względami otaczał to miasto, a miasto w wyjątkowy sposób dbało o wzajemne relacje. Wspomniane koncerty były tego najlepszym dowodem.
Informacja o śmierci Wojciecha Kilara poruszyła wiele osób – mimo, że kompozytor tworzył muzykę klasyczną, był jednym z najbardziej znanych „ludzi muzyki”. Również i ja uświadomiłam sobie ogrom jego zasług i nad wyraz bogatą twóczość. Najpierw odtworzyłam w pamięci te rzeszowskie koncerty, a zaraz potem pomyślałam o Kubie Stankiewiczu. Ten wybitny wrocławski pianista i kompozytor jazzowy jest autorem wydanego w czerwcu 2013 roku albumu pt.”Kilar” (V Records). Z projektem zapoznałam się dużo wcześniej, jednak dziś o „Kilarze” myślę trochę inaczej.
Wszystko za sprawą niedzielnego koncertu Kuby, który odbył się w Synagodze pod Białym Bocianem we Wrocławiu. Występ, w ramach Ethno Jazz Festival, dedykowany był zmarłemu niedawno kompozytorowi. Za to, czego dokonał pianista, z pełnym przeświadczeniem należy się uznanie. „Kilar” jest udaną próbą zmierzenia się z wybranymi utworami (muzyka filmowa) Wojciecha Kilara. Kolejna solowa płyta pianisty została utrzymana w klimacie, z jakiego Kuba Stankiewicz jest dobrze znany: przepełniona jazzowymi improwizacjami, nawiązującymi do klasycznych kanonów amerykańskich. Zdecydowanie więcej w niej lirycznych, wprost wzuszających tematów. Z drugiej strony, wykonanie tego repertuaru live zwróciło moją uwagę na inny, nieznany dotąd wymiar „Kilara”. Kuba Stankiewicz przeniósł twórczość kompozytora w zupełnie inną przestrzeń. Momentami odnosiłam wrażenie, że interpretacje pianisty z powodzeniem możnaby przenieść w jakieś inne miejsce, np. do ustronnego i kameralnego baru. Na myśl przyszedł mi tu utwór „Pianista i ja”, do którego tekst i muzykę napisał Grzegorz Turnau. Zadziwiające jak różnorodnie można muzykę Wojciecha Kilara zaprezentować. Kuba Stankiewicz dokonał wspaniałej pracy – ukazał inne oblicze twórczości klasyka, ale też z płyty uczynił dzieło przystępne, z pewnością przeznaczone nie tylko dla wąskiego grona miłośników jazzu. W kompilacji znalazły się utwory z filmów i seriali, takich jak: Trędowata, Rodzina Połanieckich, Ziemia Obiecana, Cwał, Bilans Kwartalny. Wszystkie improwizacje na temat wybranych przez Stankiewicza dzieł ukazują profesjonalizm, talent, ale również erudycję muzyczną pianisty. Jednakże zauważam jedno „ale” – i bynajmniej nie jest to zwrot skierowany przeciwko artyście i jego płycie. Mam na  myśli natomiast specyfikę gatunku, jakim jest muzyka filmowa. Niezaprzeczalnie jej niezwykłość wynika również z faktu, że  towarzyszy obrazowi, jest elementem dopełnieniającym, pewnym dopowiedzeniem. I zdecydowanie w inny sposób przemawia do odbiorców, gdy współgra ze zdjęciem, sceną, sytuacją. Osobiście opowiadam się za współistnieniem tych elementów.
Wojciech Kilar odszedł na dwa dni przed początkiem nowego roku. I tak sobie myślę, że jakkolwiek ulotność życia ludzkiego jest niekwestionowana, to w niektórych przypadkach śmierć to nie ostateczny „koniec”. Są tacy, po których pozostanie słowo, dźwięk czy melodia. W przypadku Wojciecha Kilara pozostanie dzieło wielkie – pozostanie jego muzyka.
Dzisiaj dźwięki wyłącznie uspokajające. Wszystkie utwory pochodzą z płyty „Kilar” Kuby Stankiewicza:
  • Pieśń o małym rycerzu – utwór pochodzący z serialu Przygody Pana Michała:

  •  Love Remains, temat z filmu Dracula Coppoli:

  •  Walc z Ziemi Obiecanej:

  • Niedzielny koncert Kuba Stankiewicz zakończył utworem z serialu Rodzina Połanieckich. Ta melodia urzekła mnie najbardziej:

, ,

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *