Zoria. Dziewczynka z Gwiazd. Cichy Memoriał

Twórczość artystyczna, najprościej mówiąc, jest odzwierciedleniem myśli i emocji jej autora. Jest przejawem osobistej ekspresji i nierzadko pomaga artyście uporać się z tym, co przeżywa, czego doświadcza. To przecież nic odkrywczego, ale słowa te nabierają mocy, gdy w efekcie zdarzeń wyjątkowo trudnych powstaje niezwykłe dzieło artystyczne, a nam przychodzi się z nim zmierzyć.

To pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałam się o najnowszej płycie Angeli Gaber. O artystce pisałam już wielokrotnie na moim blogu – jej działalność była tematem moich pierwszych wpisów (przejdź do wpisów>). Od samego początku nieśmiało śledziłam jej poczynania artystyczne (i robię to nadal!), nierzadko czytając między wierszami o szczegółach wybranych zdarzeń z jej życia prywatnego. Te przecież nierozerwalnie wiążą się z inspiracją do tworzenia i z przekazem artystycznym. Od kiedy poznałam Angelę bardzo ją cenię za jej zaangażowanie na rzecz lokalnych społeczności, za niegasnący entuzjazm, aktywność i autentyczność. Jej najnowsza płyta sprawiła, że ten ostatni element nabrał nowych znaczeń.

„Zoria. Dziewczynka z Gwiazd. Cichy Memoriał” (wydawca: Bazar Sztuki & Sylwester Stabryła) to płyta niezwykła. Powstała w wyniku prawdziwej, bardzo trudnej historii osobistej, której doświadczyła artystka. Powstała w hołdzie złożonym tytułowej Zorii, na znak matczynej miłości, która przetrwa nawet śmierć. Na płycie znalazło się 6 utworów, w tym jeden cover („Aleja Gwiazd” – sł. Marek Dutkiewicz, muz. Romuald Lipko). W warstwie muzycznej rozpoznamy oryginalną stylistykę kojarzoną z twórczością artystki, w której inspiracje etniczne są bardzo wyraźne. Tym razem mamy jednak do czynienia z dziełem minimalistycznym, znacznie bardziej melancholijnym, na którego klimat składają się 4 instrumenty: jedyny w swoim rodzaju wokal Angeli Gaber, wiolonczela, niespotykana w dotychczasowych projektach artystki (Anna Maria Niemiec), gitara elektryczna (Tomasz Dybała) oraz duduk (Wojciech Lubertowicz). Lubertowicz zagrał również na bębnie obręczowym i był odpowiedzialny za produkcję płyty. Dodatkowo pojawili się Mateusz Szemraj – cymbały, a na piano rhodes zagrał Przemysław Pankiewicz, który odpowiadał realizację tej płyty (mix i mastering).

Zazwyczaj stałe miejsce w moich recenzjach poświęcam poszczególnym utworom. Tym razem jednak chciałabym od tej zasady niejako odstąpić. Historia Gwiezdnej Dziewczynki i kompozycja, która powstała na cześć Zorii to coś pięknego i wzruszającego zarazem. To dzieło, które trzeba wysłuchać i przeżyć na swój sposób, indywidualnie.

Strata pierwszego, wyczekiwanego dziecka musi boleć najbardziej. Nie ma takich słów, które wyraziłyby to, co czuje kobieta-matka, która podobnych zdarzeń doświadczy, ale być może są takie dźwięki i frazy, które pomagają tę traumę przeżyć. Jestem przekonana, że album „Zoria. Dziewczynka z Gwiazd. Cichy Memoriał” tego właśnie dowodzi.

Category: Recenzje

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *